Życzeniowo

Moje święta będą migdałowo-mandarynkowo-karpiowe z nutką zadumy, przeleniuchowane, z najbliższymi na wyciągnięcie ręki.


Poukładam sobie w głowie i w notesie, pocztę przeczyszczę i żyły burakami w różnej postaci. Z głowy powymiatam sprawy nieskończone, rozmowy nie sfinalizowane zapomnę na moment trzech dni, czterech? Chcę wszystko w wokoło trochę zatrzymać z tego biegu i siebie uspokoić. Będę się poić migdałówką i kompotem z suszu i spojrzeniami, tych których kocham. Upajać się będę nic nierobieniem bez wyrzutów sumienia. Rozgotuje stare zadry i przegryzę barszczem z duża ilością czosnku, a kysz…


I być może kątów nie odkurzę i w szafie nie każdej poskładam, ale siebie rozprostuję z wygnieceń, które żłobią we mnie złe słowa, złe myśli i otaczający depresyjny świat. Świat, który życzę sobie, aby też zwolnił, zatrzymał się i przeczekał te kilka dni bez wybuchów, strzelanin, kolejnych aktów katastrofy klimatycznej, bez kolejnych gwoździ do trumny z polską demokracją…


Odkurzę te emocje z dziecięcych lat i pozwolę sobie nacieszyć się dźwiękiem kolęd, zapachem choinki i poekscytowana będę, jak co roku otwieraniem prezentów. Lubię prezenty, ale w tym roku rozpoczęliśmy już z moim mężem, chyba tydzień temu. wręczanie sobie voucherów na świąteczne prezenty zupełnie bez kosztowe. Mam już od Niego: voucher na śniadanie do łóżka, na masaż ręcznie wykonany i nie napisze Wam na co jeszcze…


A życzenia… Moi rodzice nie lubią jak im życzę zdrowia, wiem, szczególnie tato; buntował się kiedy był 40-latkiem i teraz jako 77-latek też nie lubi kiedy życzy się mu zdrowia. Mówi, że chce coś przeżyć, zobaczyć a zdrowie… no musi być. Z tym zdrowiem to różnie bywa, mi… życzcie zdrowia. Moja córka nie wierzy w szczerość życzeń. Czasem zamiast pięknych słów więcej znaczy jedno spojrzenie, klepnięcie w plecy, pogłaskanie, ściśnięcie ręki. Ja lubię słowa, staram się do każdego powiedzieć coś osobistego… nie zawsze wychodzi. Z doświadczenia wiem; nie życzmy bezdzietnym dzieci, singielce faceta, a sfrustrowanej pracą-podwyżki. Takie życzenie przygnębiają zarówno wtedy, gdy się na dziecko czeka, (bo przypominają boleśnie o braku), jak i wtedy gdy dziecka nie planujemy (bo jakie to frustrujące, że najbliżsi z naszym wyborem się nie godzą). Podobnie jest z brakiem faceta, awansu, dobrej pracy…


A ja życzę wszystkim i sobie; zwolnijmy, zatrzymajmy się w biegu, i dajmy sobie nawzajem czas i uważność; celebrujmy bliskość i dobre słowa.

Tekst ukazał się w Panoramie Wałbrzyskiej (Gazeta Wrocławska)


0 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Przeżyjemy!